Benefit czy podwyżka? Co wybieracie?

Szkolenie zawodowe, karnet na basen, elastyczny grafik, dofinansowanie do żłobka, bilety na koncerty, darmowe obiady. Pomysłów na dopieszczenie pracowników może być mnóstwo. Nie zawsze jednak spełniają swoją rolę. Czasem zamiast benefitów pracownikom marzy się po prostu podwyżka.

Zbadanie własnego kodu DNA, zabiegi od akupunktury po operację zmiany płci, pokrycie kosztów przyjęcia urodzinowego, stypendia dla dzieci pracowników, składki na fundusz emerytalny – to tylko przykłady jednych z najbardziej oryginalnych benefitów Amerykanów. Tak wynika z opracowania Sedlak & Sedlak na podstawie money.cnn.com i hrworld.com. W Polsce z taką ekstrawagancją i kreatywnością co prawda nie mamy do czynienia, ale coraz więcej firm docenia wagę świadczeń pozapłacowych i wszelkich niepieniężnych dodatków do wynagrodzenia. Dlaczego?

Bo działają motywująco, podnoszą poziom lojalności i satysfakcji wśród personelu, odpowiadają na jego potrzeby i oczekiwania, pozwalają realizować plany, pasje, ułatwiać pracę, rozwijać się. Dla kogoś, kto ceni sobie równowagę życia zawodowego z rodzinnym, idealnym prezentem jest więc elastyczny grafik i możliwość pracy z domu. Ktoś, kto chce się rozwijać, z pewnością doceni dofinansowanie studiów podyplomowych lub udziału w egzaminach branżowych. To tylko przykłady. Czy jednak benefity zawsze są dobrym rozwiązaniem?

„Na dorobku” inne oczekiwania

Zdaniem Dominiki Staniewicz, ekspert Business Centre Club, wszystko zależy od sytuacji materialnej pracownika. Podwyżka spełnia bowiem swoją rolę tylko do pewnego momentu – kiedy potrzebujemy się bogacić, zarabiamy mniej niż byśmy chcieli, nasze potrzeby materialne nie są zaspokojone. – Dla pracownika, który zarabia 1,5 tys. zł podwyżka jest spełnieniem oczekiwań, nawet jeśli w grę wchodzą niskie kwoty. Ale dla kogoś, kto zarabia 10 tys. zł, nawet kilkaset złotych może oznaczać niewiele i nie robić większej różnicy – tłumaczy Dominika Staniewicz.

Karnet na siłownię, bilet do teatru, ciekawe szkolenie – to wszystko może być wartościowe, ale nie zawsze jest na dłuższą metę. Benefity często są jednorazowe, tymczasem podwyżka ma efekt długoterminowy – co miesiąc zasila nasz budżet. W sytuacji, gdy zwyczajnie potrzebujemy pieniędzy – takie rozwiązanie wydaje się bardziej pomocne niż świadczenia pozapłacowe.

Jest też druga strona medalu. – Badania pokazują, że podwyżka działa motywująco nie dłużej niż dwa miesiące. Po tym czasie znów czujemy niedosyt, odbija się to na naszej motywacji do pracy – mówi Dominika Staniewicz.

Menedżer z prestiżem społecznym

Jak zauważa ekspert Business Centre Club, benefity w miejsce podwyżki najlepiej sprawdzają się wśród pracowników wyższego szczebla, u których oczekiwania finansowe zostały już zaspokojone, a podwyżka przestała spełniać swoją funkcję. – Dla kogoś, kto dobrze zarabia, dodatkowe pieniądze nie wpłyną znacząco na jego motywację – twierdzi Dominika Staniewicz. – Benefit może natomiast dać im poczucie satysfakcji i spełniania społecznego. Sam fakt, że korzystamy z bogatego pakietu prywatnej opieki medycznej, czy że posiadamy super samochód służbowy oznacza prestiż i podnosi nasz status społeczny. W naszych oczach i w oczach otoczenia.

A co Waszym zdaniem jest lepsze? Czy warto wybrać atrakcyjny benefit zamiast podwyżki?

Chcesz wiedzieć, ile zarabiają inni w Twojej branży? Weź udział w badaniu zarobków w Polsce i porównaj swoje wynagrodzenie z pensjami innych specjalistów.